Relacja z IV edycji „Ty Też Masz Szansę”

„Nie mamy młodych zawodników, którzy podnieśliby poziom gry w Polsce”. „W Polsce młodzież nie potrafi grać w piłkę”. „Polskich klubów nie stać, by prześwietlać niższe ligi”. Różnie tłumaczono, dlaczego młodzi piłkarze nie dostają szans w klubach ekstraklasy i pierwszej ligi. Podczas gdy mądre głowy walczą ze sobą, wbijając sobie szpilki, Emil Kot oraz Mariusz Dąbrowski wraz z innymi ludźmi zakochanymi w piłce, zorganizowali czwartą edycję projektu Ty Też Masz Szansę.

Dla tych, którzy nie wiedzą- TTMSZ to największy w Polsce projekt scoutingowy, który jest całkowicie non- profit. Kilkadziesiąt osób stworzyło zespół scoutów, który jeździ po niższych ligach i obserwuje młodych piłkarzy. Tworzą raporty i selekcjonują zawodników tak, by raz do roku, w trakcie test-spotkania najlepsi młodzi piłkarze, którzy grają w mniej znanych klubach, mogli się pokazać i wypłynąć na szersze wody. Dodatkowo, scouci robią wywiad środowiskowy, sprawdzając czy zawodnik ma odpowiednie cechy wolicjonalne. Emil Kot, pomysłodawca inicjatywy, dodaje, że często prosi osoby, które obserwują spotkania, by z decyzją o poleceniu zawodnika przespali się kilka dni. Nie ma tu miejsca na przypadek czy pochopne zaproszenie młodych zawodników. W tym roku wystąpiło czterdziestu czterech piłkarzy, którzy zostali wyselekcjonowani. Poproszono ich o wzięcie udziału w spotkaniu testowym. I to wszystko za darmo, dzięki wsparciu sponsorów, jak i samozaparciu całej ekipy Ty Też Masz Szansę. Czy warto? Przykład Daniela Smugi, Daniela Rogalskiego czy Krystiana Przyborowskiego pokazuje, że warto. W tym roku rozgrywano dwa spotkania, postanowiłem więc przybyć na obiekty Escola Barcelona i na żywo zobaczyć, jak wygląda organizacja test- spotkań.

Zanim jednak miałem możliwość oglądania gry, otrzymałem informację o zapleczu technicznym, jakie będzie towarzyszyło młodym piłkarzom. Każdy zawodnik miał na sobie chip firmy AiCoach oraz pasek firmy Polar, dzięki czemu sprawdzane było tętno zawodników, ilość przebiegniętych kilometrów, praca w progach. Ponadto, mecz został poddany analizie przez firmę InStat. Przypominam, mówimy o całkowicie darmowym projekcie, tworzonym z pasji. Oczywiście, jest to również duży plus dla klubów, które z różnych względów nie mogły oglądać spotkań na żywo, bo wszystkie dane dotyczące występów poszczególnych piłkarzy będą ogólnodostępne.

Pierwsze spotkanie zaplanowano na godzinę piętnastą, jednak na miejscu byłem dużo wcześniej, by spokojnie zobaczyć, jak rozwijają się przygotowania do meczu. Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to bardzo dobrze przygotowana murawa. Piłkarze, którzy przyjechali z klubów A-klasowych czy czwartoligowych, mogli być naprawdę zadowoleni ze stanu boiska. Dwie godziny przed rozpoczęciem spotkania, poprawiano jeszcze linie, jednak to były tylko kosmetyczne poprawki. W oczekiwaniu na rozgrzewkę zawodników z rocznika 2000/2001, rozdawano na trybunach programy meczowe, które załączam poniżej.

fot. Fanpage TyTeżMaszSzansę

Jako pierwsze rzuciło się w oczy, nie licząc informacji o klubie, w którym dany zawodnik występuje, danych o wzroście i wadze, pojawiła się informacja, który scout wypatrzył piłkarza. Niby mały dodatek, jednak pamiętajmy, że w kwestii scoutingu polskie kluby mają duże pole do poprawy, więc to też jest forma promocji. Oczywiście, programy meczowe, jak wszystko podczas TTMSZ, było za darmo.

Około czternastej trzydzieści na rozgrzewkę wyszli zawodnicy z rocznika 2000/2001. Byli to piłkarze, będący w większości w wieku juniorskim. Jednak obserwując rozgrzewkę, widziałem, że piłka im nie przeszkadza.

Rozruch przedmeczowy był przeprowadzany profesjonalnie, z pełnym zaangażowaniem trenerów, którzy korygowali błędy zawodników. Wszędzie pojawiał się Emil, który obserwował, jak prezentują się młodzi piłkarze. Jednak ocenianie piłkarzy na rozgrzewce jest jak ocenianie pizzy po samym zapachu, więc spokojnie czekałem na rozpoczęcie spotkania.

Przed pierwszym gwizdkiem rozbrzmiał… hymn Barcelony. Akurat na bocznym boisku, mecz rozgrywali młodzi piłkarze akademii Escoli, więc oprawa muzyczna spotkania była na poziomie Ligi Mistrzów. O piętnastej rozpoczęło się spotkanie młodszego rocznika. Pierwsze minuty meczu były nerwowe. Zauważyłem, że chłopcy trochę zestresowali się spotkaniem, było dużo niedokładności. Jednak z każdą kolejną minutą spędzoną na murawie, głowy zawodników czyściły się i można było oglądać całkiem niezłe widowisko. Zdarzały się błędy, w końcu to byli juniorzy, jednak sama technika użytkowa części zawodników sprawiała, że człowiek pod nosem co chwilę mówił: „To było dobre”. Pamiętajmy też, że znaczna część tych zawodników występuje w drużynach A-klasy czy okręgówki. Mimo to, część akcji była rozgrywana bardzo inteligentnie. Nie było „chamskiego” grania do przodu, piłka krążyła między zawodnikami, rozgrywano akcje po ziemi od linii obrony. U części piłkarzy widać też było dużą inteligencję piłkarską. Nie można również odmówić piłkarzom zaangażowania. Walka o piłkę odbywała się na każdym centymetrze boiska.

Nie obyło się jednak bez błędów taktycznych. „Widać, że kilku piłkarzy ma umiejętności techniczne na wysokim poziomie, jednak pojawiają się błędy taktyczne, które da się wyeliminować” -powiedział w przerwie spotkania Marcin Płuska. Oprócz tego, piłkarze grali ze sobą po raz pierwszy, więc ciężko wymagać schematów rozgrywania akcji, niwelowania błędów w ustawieniu. Jednak oglądałem rozgrywki trzeciej ligi i część złych zagrań, które pojawiły się w trakcie tego spotkania, widziałem co tydzień na boiskach w Tomaszowie, Wikielcu czy Nowym Mieście Lubawskim. Pewnie dlatego przymykałem oko na różne, pojawiające się pomyłki. Inaczej jest, gdy na boisku myli się osiemnastoletni chłopak, a inaczej gdy popełnia błąd kopie się po czole doświadczony piłkarz, zarabiający pięciocyfrową kwotę co miesiąc. Problemem było również przygotowanie fizyczne. Pod koniec spotkania, często piłkarzy łapały skurcze, przez co sama gra stawała się coraz bardziej rwana. Jednak przygotowania fizyczne u tak młodych, plastycznych piłkarzy można łatwo poprawić, więc na pewno nie skreślałbym ich przez pewne niedociągnięcia fizyczne. Mecz, który moim zdaniem stał na dobrym poziomie, skończył się wynikiem 3-0 dla drużyny Czarnych po bramkach Grygoruka, Pietkiewicza oraz Władyki.
Składy prezentowały się następująco :

Czarni 2000/2001- Chałupniczak (Victoria Londyn), Małkiński (Ostrovia Ostrów Maz), Błasik (Victoria Londyn), Miłosz (Wacker Burghausen u18), Skowera (Nida Pińczów), Krzak (Nida Pińczów), Grygoruk (Puszcza Hajnówka), Sulich (Wicher Kobyłka), Władyka (Wicher Kobyłka), Michał Zawadzki (Morawa Morawica), Pietkiewicz (LKS Rożnowo).

Żółci 2000/2001- Kosik (Wierna II Małogoszcz), Masiewicz (Śniardwy Orzysz), Więckowski (Semp Ursynów), Władyka (Ekoball Sanok), Mazurkiewicz (Rozwój Warszawa), Cyburt (Vineta Wolin), Nóżka (Victoria Londyn), Skrzyński (Stal Kraśnik), Modrzewski (Motor Lubawa), Szymandera (Warta Śrem), Woś (Płomień Dębe Wielkie).

Drugie spotkanie, w którym wzięli udział piłkarze z rocznika 1998/1999, rozpoczęło się o siedemnastej. Pierwsze minuty gry znacząco różniły się intensywnością od meczu rozgrywanego chwilę wcześniej. Większa szybkość poruszania się na boisku, dużo jakości czysto piłkarskiej, starcia fizyczne bark w bark. Widać było, że część z tych zawodników grało lub gra na poziomie trzeciej ligi. O braku umiejętności też nie można mówić, skoro jedna z bramek wpadła po fantastycznym uderzeniu z rzutu wolnego. Niewdzięczne zadanie w tym spotkaniu mieli obrońcy, gdyż widoczny był brak zgrania, które bezlitośnie wykorzystywano przez rozgrywających obu drużyn. Dużo prostopadłych podań, celne przerzuty, pojedynki indywidualne- z dużą przyjemnością oglądało się ten mecz. Sinusoida zagrań też się pojawiła – bardzo dobre decyzje były przeplatane dużo gorszymi, jednak tych dobrych było zdecydowanie więcej. Sądzę, że w grze pomagała też pogoda, która zadbała o odpowiednie nawilżenie murawy. Mimo angielskiej pogody, którą ze sobą przywiózł Emil Kot dość mocnego deszczu, pasjonaci piłki nie szukali schronienia przed opadami, tylko zapatrzeni na murawę solidarnie moknęli wraz z piłkarzami. Piłka na zroszonym deszczem boisku, po zagraniach poruszała się zdecydowanie szybciej, jednak nie powiedziałbym, że przeszkadzało to w opanowywaniu futbolówki przez zawodników. Chapeu bas młodzi piłkarze, znakomicie oglądało się to spotkanie. Miła odmiana od trzecioligowej kopaniny. Zresztą, sam wynik 7:3 dla żółtych mówi o wszystkim. Gole strzelali : Nalej, Czyrny (cztery razy), Malesa, Margalski, Walczak oraz dwukrotnie Leszek.
Tak wyglądały składy:

Czarni 1998/1999- Jaworski-Piszkiewicz (Polonia Kępno), Sulima (Piast II Gliwice), Karbowiak (Kamień Gryf Pomorski), Pasik (Ner Poddębice), Ptaszyński (Lublinianka Lublin), Śnieżek (Osława Zagórz), Płoski (GKS Wikielec), Majchrzak (Concordia Murowana Goślina), Leszek (Hetman Białystok), Maj (Stal Kraśnik), Walczak (Falubaz Zielona Góra)

Żółci 1998/1999- Kasprzycki(Motor Lubawa), Gajewski (Stal Kraśnik), Włoch (Wissa Szczuczyn), Gawlas (Gap Ślęza Wrocław), Lechowicz (Polonia Głubczyce), Nowak (Unia Swarzędz), Malesa (Płomień Dębe Wielkie), Szczerbowski (Wigry II Suwałki), Nalej (Żyrardowianka Żyrardów), Czyrny (Wólczanka Wólka Pełkińska), Margalski (Motor Lubawa).

W obu spotkaniach podobała mi się czysta gra, jaką zaprezentowali uczestnicy TTMSZ. Nie było chamstwa ani brutalności w grze. Piłkarze w trakcie meczu poznawali się, często się komunikowali ze sobą. Każdy wiedział po co tu przyjechał i co może osiągnąć, jeżeli dobrze zaprezentuje się na boisku. Motywacją dla zawodników mógł być też Daniel Smuga, który również obserwował spotkanie z trybun. Warto dodać, ze MVP każdego spotkania w nagrodę pojedzie na obóz Polish Soccer Skills, także wygrana była apetycznym kąskiem dla piłkarzy. Mimo wszystko, największym wyróżnieniem jest zainteresowanie innych klubów. Skoro zawodnik występujący dotychczas w A klasie(!), dostaje propozycję testów w Lechu II Poznań, to znak, że cała załoga TTMSZ robi bardzo dobrą robotę.

W przerwie między spotkaniami porozmawiałem chwilę z Tomaszem Łapińskim, który powiedział bardzo ważną rzecz: „ Bardzo dobrze, że powstała taka inicjatywa dla młodych graczy. Dobrze by było, gdyby takie spotkania odbywały się co pół roku”. Ciężko nie zgodzić się z „Łapą”, jednak by to życzenie się spełniło, potrzebna jest mobilizacja całego środowiska piłkarskiego. Z jednej strony cieszy to, że coraz więcej klubów pojawia się i obserwuje młodych piłkarzy. Zwrócił na to uwagę Emil Kot jak i również Mateusz Sokołowski. Mimo wszystko uważam, że i tak zbyt mało przedstawicieli z drużyn pierwszo- jak i drugoligowych przyjechało oglądać mecze, które odbyły się w Warszawie. Oczywiście, będą dostępne dane z InStat, jednak czyste dane to nie to samo, co obejrzenie zawodnika na żywo. Tyle klubów w Polsce narzeka, że nie mają pieniędzy, że ciężko im wiązać koniec z końcem, a następnie korzystają z usług trzydziestolatków, na których nie da się zarobić. Mając na wyciągnięcie ręki obejrzanych po kilka razy i przeanalizowanych od A do Z piłkarzy, nie chciało im się przyjechać do Warszawy, by obejrzeć dwa spotkania. Mimo wszystko jest progres w porównaniu do lat poprzednich i mam nadzieję, że na kolejną edycję wybierze się dużo więcej przedstawicieli klubów z ekstraklasy czy pierwszej ligi. W tym roku, jak wspominałem, wystąpiło czterdziestu czterech zawodników, więc naprawdę było kogo obserwować.

Podsumowując: jeżeli chodzi o profesjonalizm, rozmach i samo przygotowanie, Ty Też Masz Szansę jest największym, bez słowa „prawdopodobnie”, projektem scoutingowym w Polsce. Cieszy niezmiernie to, że są ludzie, którzy za darmo, z pomocą różnych firm, dają szansę młodym piłkarzom wybić się do wyższych lig. Poziom piłkarski był na wysokim poziomie i jestem przekonany, że część piłkarzy znajdzie niedługo nowe kluby. Po tych dwóch spotkaniach mam też dwóch zawodników, za których będę szczególnie mocno trzymał kciuki (Czyrny i Miłosz). Choć tak naprawdę ciężko kogoś wskazać in minus. A teraz czeka mnie kolejny rok oczekiwania, by na żywo zobaczyć pracę całej ekipy TTMSZ.

By również i wam umilić oczekiwanie na kolejną edycję Ty Też Masz Szansę, przygotowałem dla Was wypowiedzi Emila Kota, Dyrektora Akademii Widzewa Marcina Płuski, Arkadiusza Stolarka i jednego ze scoutów TTMSZ Mateusza Sokołowskiego.

 

Panowie, wielkie brawa raz jeszcze. Wy daliście z siebie wszystko, teraz wszystko w nogach piłkarzy i głowach działaczy.

Łukasz Karpiak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.