Niedzielny Karpiu: Awansowaliśmy (?)

Awansowaliśmy. Gdybym chciał napisać tekst idąc utartą ścieżką, dopisałbym, że zrobiliśmy to zasłużenie. Jednak awansowaliśmy cierpiąc, męcząc się. Nie powinno być po tym sezonie fety, szampanów i otwartego autobusu.

Tak naprawdę, cały czas twardo stoję za swoimi słowami, które napisałem tydzień temu: Wszyscy Won. Każdy piłkarz, który w pierwszych czterdziestu pięciu minutach w meczu nie tylko o awans, ale i o spokojny powrót do Łodzi, przespacerował się w Ostródzie, powinien dostać bilet do domu. Oczywiście opłacany z własnej kieszeni. Kolejny raz głowa nie nadążała za nogami, zżerał nas stres. Patrząc na górne piłki zagrywane na Falona (sic!), dochodzę do wniosku, że nasi piłkarze po prostu nie myślą. I wszyscy zawodnicy, którzy na boisku prezentują ubytek myślowy, powinni być pożegnani. Na ten moment żegnamy się, tak na oko, z 20 zawodnikami.

Boli to, że kolejny raz to piłkarze wybierają trenerów. Gdy trenował nas Przemek Cecherz, zawodnikom nie odpowiadał sposób w jaki trener się do nich zwraca. Smuda za ciężko ich trenował, nie potrafił się wysłowić w języku polskim. Po meczu na Konwiktorskiej najmocniej narzekali na niego byli kapitanowie: Zieleniecki i Wolański. Ten drugi, mimo tego że w pierwszym zespole spędził około dwóch lat, dorobił się swojego szalika. I Ci dwaj panowie powiedzieli, cytując z pamięci: On nas zajeżdża, jesteśmy na jego smyczy. Gdybym był chamski, to bym powiedział, że na „Ty” z trenerem Smudą to są zawodnicy, którzy coś osiągnęli, a nie ludzie, którzy odbili się od ligi duńskiej i amatorskiej włoskiej.

W sumie powiedziałem to, no cóż.

Zielenieckiemu nie podobały się też serpentyny na jednym z wyjazdów. „Przeszkadzają nam w grze” – powiedział kibicom w trakcie tego spotkania. Zgodziłbym się z tym, że przeszkadzamy, gdyby przez większość rundy gość nie był głównym hamulcowym Widzewa. Człowiek, który ma ego większe od ilości żelu na swoich włosach, będzie mówił o tym, co mu przeszkadza. Człowiek, którego jedyną zaletą jest to, że odbił się od ligi włoskiej. Choć skoro wypuściliśmy szaliki z „Wolanem”…

Czemu o tym piszę? Bo jeżeli coś nie spodoba się łaskawcom w naszych koszulach, to zaczną atakować trenera Mroczkowskiego. Także osoby, które już do dwóch trenerów miały jakieś pretensje, powinny zostać delikatnie mówiąc wyproszone z Łodzi. Ego  mogą mieć piłkarze, którzy coś zdobyli. Nasi grajkowie widząc jacuzzi w klubie, nabity stadion i całą tę otoczkę zapewne pomyśleli, że są na szczycie świata. Otóż nie! Jeśli nie będziecie dawać z siebie wszystkiego na boisku, to już nigdy tego nie zobaczycie. I oby was to spotkało jedenastko, która rozpoczęła dzisiejsze spotkanie. Grajcie w Ostródzie, Sulejówku, Łomży. Zobaczcie, jak się gra bez kibiców, bez pieniędzy, trenując na kretowisku. Myśleliście, że przeciwnicy zesrają się na boisku na samą nazwę „Widzew”? Błąd, tak to nie działa. Trzeba dać coś z siebie, od was widzieliśmy w kluczowych momentach, dwa sezony z rzędu sraczkę. Do widzenia, obym was więcej nie widział.

Muszę też napisać kilka zdań o kibicach. Gdy ŁKS spadał z pierwszej ligi, Bogusław Wyparło dla kibiców z Al. Unii był przykładem osoby oddanej klubowi. To, że co drugi mecz popełniał koszmarny błąd było dla nich nieważne. Gdy ktoś stwierdzi, że Sypniewski to pijak, zostanie zaatakowany przez kibiców ŁKS-u, którzy będą przypominać mecz z Manchesterem. Maskotka Legii dostała imię na cześć Kazimierza Deyny, piłkarza który chował się w kanapie, byle tylko nie trafić na Łazienkowską. Gdy Lucjan Brychczy nie dostał medalu po zdobyciu Pucharu Polski przez Legię, fani z Warszawy zaspamowali PZPN.

Co robiliśmy w tym czasie? Utopiliśmy w szklance gnojówki naszą legendę. Kazaliśmy „wypierdalać” człowiekowi, który w dwa sezony zdobył tyle samo mistrzostw, co ŁKS przez całą swoją historię. Tak bardzo uwierzyliśmy, w stwierdzenie „Widzew To My”, że oberwali też Łapiński oraz Tłokiński. Zapominamy, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdyby nie Smuda, młode pokolenie chodziłoby na inne stadiony, niż ten w „Sercu Łodzi”. Nasza megalomania, poczucie naszej wyższości, spowodowało, że zaliczamy wtopy nie tylko piłkarskie, ale również kibicowskie. Najgorszym jest, że osoby z klubowego działu marketingu też uwierzyły w naszą wielkość. Odtrąbiły info o fecie, przed rozegraniem meczu z Lechią. Tak jakby nie wiedzieli naszych poprzednich spotkań. Skończmy z myśleniem „Jesteśmy Widzew, więc nam się należy”. Musimy swoje wypracować, na każdym polu kibicowskim i piłkarskim.

Miałem poruszyć temat Pana Derdzikowskiego i Andrzejewskiego, ale szkoda mi o tym pisać. Jeden napisał tekst dla klikalności, drugi włączył się w wojnę frakcji na Widzewie. Szkoda, że ten drugi jest redaktorem naczelnym ponoć widzewskiego portalu. Ale pieniądze nie śmierdzą, więc pan Andrzejewski się dostosuje. No cóż. I tak już nikt „Widzewiaka” nie czyta. Szkoda tylko, że serwis, który czytałem za małolata, zszedł na psy (kiedy zdejmiecie fake’ową rozmowę z Marcinem Płuską?!).

Trenerze Mroczkowski! Ma Pan pełne zaufanie z mojej strony. Jeżeli spełni Pan moje marzenie o wywaleniu wszystkich piłkarzy, którzy nie pasują mentalnie do Widzewa (czyli wszystkich), będę Pana bronił. Jeżeli kogoś Pan zostawi, też będę to robił, nie będę miał wyboru. Bo dobro Widzewa jest najbliższe mojemu sercu – nie zarabianie na kiełbasach.

Awansowaliśmy, powtórzę to raz jeszcze. Mamy drugą ligę. Jednak nie cieszmy się, nie mamy z czego. Pozbądźmy się przekonania o własnej wyższości i zacznijmy pracować. Razem, ku chwale Widzewa.

PS. Robimy To Sportowo.

Łukasz Karpiak

fot. radiolodz.pl

1 thought on “Niedzielny Karpiu: Awansowaliśmy (?)”

  1. Nie zgadzam się. W 1 połowie dominowaliśmy. Może niewiele z tego wynikało, ale to fakt. Ostróda miała 1,5 sytuacji i udało się strzelić. Ale z przebiegu meczu to my powinniśmy prowadzić (jeśli już ktoś miał) po pierwszej połowie. Zarzucę swojego posta z forum
    Ja bym nie szedł w kierunki wielkich rewolucji.
    1. Druga liga jest łatwiejsza z tego względu, że awansują 3 zespoły (szkoda, że zlikwidowano baraż – choć za miedzą i tak będą mówić, że Boniek nas pcha do góry 😆 ). Aby awansować wystarczyła średnia punktowa 1,82 (bilans 18-8-8). My w tym sezonie mieliśmy 2,17 (22-8-4) więc wygrywaliśmy wiele częściej niż to trzeba robić w 2 lidze. Garbarnia awansowała po barażu zdobywając średnio 1,67 pkt a zatem częściej nie wygrywali niż wygrywali! No ale barażu już nie ma.
    2. Przykład beniaminków pokazał, że po reorganizacji czołowe zespoły 2 ligi są niewiele (o ile w ogóle) mocniejsze od czołówki 3. może ktoś wyciągnie przykład Czarnych Koszul, ale oni awansowali tuż przed reorganizacją 3cich lig.
    3. Stabilizacja składu jest nam bardzo potrzebna. Przykład właśnie beniaminków pokazał, że przy stabilizacji składów, bez wielkich roszad (oczywiście, drobne korekty tak) dają najlepszy efekt. Zbytnie mieszanie przy składzie tylko nam zaszkodzi. Nawet jak weźmiemy kilku uznanych graczy, to jeśli będzie ich za dużo to nie wypali. Przypomnę, że Legia II ten sezon zaczęła od transferów uznanych graczy i efekt był taki, że gdyby zostali przy poprzednim juniorskim składzie to różnicy by nie było (owszem, podczas przerwy zmienili politykę i spadli, ale… no właśnie, kolejna rewolucja).
    4. Nasi gracze przeszli „aklimatyzację” przy grze w takiej presji i oczekiwaniach. Nowi gracze nie wiadomo czy to udźwigną. A nasi wczoraj przeszli – pozytywnie – test oddzielający chłopczyków od piłkarzy. Oczywiście nie wszystko było ok, ale pisałem już w przerwie meczu, że to my prowadzimy grę. Nasi wygrali zasłużenie mimo wielu obaw.
    5. Przerwa jest strasznie krótka. Nie będzie czasu wprowadzać nowych graczy i ich wkomponować. Ewentualne większe korekty trzeba robić w zimę.

    Reasumując – ewolucja tak, rewolucja NIE. W razie możliwości pożegnałbym kilku piłkarzy, którzy nie spełnili pokładanych w nich nadziei. Jak np Kwiek, który niby dobrze prezentuje się na treningach, ale w meczach albo nie gra, a jak już grał to nie pokazał tego, czego oczekujemy. W jego miejsce bardzo dobry zawodnik, który podczas rundy będzie miał czas aby się wkomponować.
    Ciekawe czy uda się zatrzymać Pigiela… Fajnie byłoby wyhaczyć dobrego młodzieżowca, który da nam więcej wariantów taktycznych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.