Komisjo Ligi, w końcu pokazaliście cojones.

Są instytucje, które sprawiają , że gdy słyszymy ich nazwę, od razu mamy na końcu języka jakąś inwektywę. Przykładowo, gdy mówisz ZUS myślisz złodzieje, gdy mówisz Sejm myślisz koryto. Miałem podobnie z Komisją Ligi. Gdy słyszałem nazwę tego organu, cisnęło mi się na język – pozerzy. Niby coś robią, ale zawsze na alibi (nie dotyczyło to kibiców). Aż nadszedł 25 lipca 2018.

Komisja Ligi ukarała Sławomira Peszkę trzymiesięczną dyskwalifikacją. Ostatni raz Komisja Ligi była tak bezkompromisowa, gdy poszczególni członkowie komisji planowali swój urlop wypoczynkowy. Mimo zebrania swojej szczęki z podłogi, nie mogę wyjść z podziwu, co tu właściwie się stało. Zagranie Peszki było idiotyczne, ciężko to nawet nazwać faulem. Po prostu- sfrustrowany zawodnik, który nie mógł załatwić swoich interesów po spotkaniu, postanowił odegrać się kopnięciem w nogę rywala już w trakcie meczu. Nie każdy jest Kubą Koseckim, rozumiem to, nie zmienia to faktu, że to zachowanie nie miało nic wspólnego z piłką nożną. Spodziewałem się maksymalnie pięciu spotkań zawieszenia, a Komisja Ligi postanowiła mi zrobić Dzień Dziecka w samym środku wakacji.

Pojawiły się pytania, co zrobi Peszko, jak ma przygotowywać się do spotkań. Niektórzy się martwili o Sławomira, pytając czy wróci jeszcze do grania? Szczerze- mam to gdzieś. Jeżeli przez te trzy miesiące Peszko się zapuści do tego stopnia, że będzie wyglądał jak Czwarta Grycanka, to będzie mnie to obchodziło tyle, co śnieg sprzed dwóch lat. Gdy jesteś piłkarzem i z premedytacją walisz w nogi rywala, obojętnie czy będzie z tego kontuzja czy nie, to jak dla mnie możesz kończyć karierę. I broń Cię Boże mówić, że to Twoją przygodę z piłką skończyła Komisja Ligi, sędzia czy kogo tam sobie jeszcze wymyślisz. Zrobiłeś to Ty, a tak dokładniej chwilowe odcięcie prądu w Twoim mózgu. Po takiej karze albo piłkarz coś zrozumie, albo jest skończonym kretynem i bardzo szybko skończy profesjonalne granie. Obojętnie w którą stronę pójdzie- jestem na tak.

Mam tylko nadzieję, że to nie jest tak, że Komisji Ligi raz na rok wyrastają jaja. Chciałbym, żeby ta tendencja się utrzymała i w końcu zrobią czystkę bandyderce boiskową. Oglądając ekstraklasę, marzyłem o tym, by sama próba polowania na nogi, była bardzo ostro karana. Idealnie by było, gdyby w składzie komisji był lekarz orzecznik (byle nie z ZUS-u), który mógłby zaopiniować, co by mogło by się wydarzyć, gdyby zamiar trafienia w nogi zawodnika się powiódł. Przykładowo: Wasilewski znów próbuje wykosić równo z trawą Żurkowskiego. Nie udaje mu się to, jednak mimo wszystko zbiera się Komisja Ligi, i pytają doktora co by mogło się wydarzyć, gdyby wślizg dosięgnął piłkarza.

-Panie doktorze, jak Pan to ocenia?

-Słuchaj Stasiu, lewa noga wyprostowana leci w kierunku ścięgna achillesa z dużym impetem, prawa skierowana w stronę kolana. Jeżeli wślizg by się udał, piłkarz Szymon Żurkowski mógłby pauzować od siedmiu do dziewięciu miesięcy.

-Dobrze, czyli wypośrodkujmy to, osiem miesięcy zawieszenia. Wasilewski, Panu dziękujemy. Pani Renatko, zapraszamy następnego

-Tooooosik….

I nie mówcie, że sam zamiar się nie liczy. Jeżeli wyjdziecie na ulice z siekierą i spróbujecie pochlastać ludzi to pójdziecie siedzieć, nawet jak wam się nie uda nikogo sięgnąć. Mieliście zamiar kogoś skrzywdzić a to, że się nie udało, to już szczęście innych. To, że Żurkowskiemu jeszcze nic nie jest, to jest już tylko kwestia jego szybkich nóg i odrobiny fartu. A gdy, nie daj Boże, szczęście go opuści, może się to skończyć naprawdę źle. Zapytajcie Marka Citki, on wam potwierdzi.

Oczywiście w obronie Peszki stanął Tomasz Hajto. Wg byłego przem… obrońcy Schalke, jest to kara za nieudane Mistrzostwa Świata. I to jest, Proszę Państwa, wisienka na torcie. Najlepsze jest to, że Pan Tomasz nie mógł znaleźć lepszego argumentu do obrony, to wyjechał z byle jakim. Jeżeli nie lubicie linczu to nie wchodźcie na Twittera i nie czytajcie odpowiedzi, które pojawił się pod tym tweetem. Kilka osób przypomniało również, o przewinieniu Hajty sprzed kilku lat, za które, de facto nie poniósł kary.

Oby to, co dziś się stało, było znakiem lepszych czasów dla piłkarzy. Może poziom rozgrywek się nie podniesie, ale jeżeli będzie trochę bezpieczniej na murawie to i tak będzie jakiś postęp. I spełni się moje marzenie- nie zobaczę już więcej na boisku zadaniowców od eliminowania piłkarzy.

PS. Żeby nie było, lubię Sławka Peszkę. Pamiętam, jak był jednym z lepszych skrzydłowych w naszej lidze. Jeździec bez głowy, jednak walczący o każdą piłkę. Teraz zamiast walki o piłkę, od roku widzę chamstwo w zagraniach i to mnie smuci. Wkurzyłem się, gdy dzwoniono do Peszki w nocy i przeinaczono kto dzwoni. Mam wrażenie, że Peszko to swojski, poczciwy chłop, taki dobry kumpel każdego napotkanego człowieka. Panie Sławomirze, miłego odpoczynku. Proszę przemyśleć, czy warto jeszcze wracać i się męczyć.

 

Łukasz Karpiak

fot. polsatsport.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.