Komisjo ds. rozgrywek, jak Ty spojrzysz w lustro?

PZPN w ostatnich latach dbał o PR i marketing. Dużo można zarzucić związkowi, ale nie to, że podniósł ze zgliszczy renomę związku. Dziś jednak komisja rozgrywek postanowił podjąć kuriozalną decyzję, którą ciężko obronić.

Zacznę od przypomnienia faktów. Wojewoda warmińsko-mazurski dzień przed spotkaniem Olimpia Elbląg – Widzew Łódź zakazał organizacji imprezy masowej. Co ważne, dla późniejszych zdarzeń, mecz mógł się normalnie odbyć, jednak maksymalna ilość kibiców została ograniczona do 999 osób. Co zrobiła Olimpia Elbląg? Stwierdziła, że w takim układzie grać nie będzie. Dzień przed meczem, gdy łodzianie byli w drodze do Elbląga. Fakt faktem spotkanie nie doszło do skutku, widzewiacy ponieśli koszt zakwaterowania i dojazdu i musieli wrócić do Łodzi.

Dziś odbyło się głosowanie komisji ds. Rozgrywek i Piłkarstwa Profesjonalnego. O to krótki komunikat po głosowaniu:

Komisja ds. Rozgrywek i Piłkarstwa Profesjonalnego PZPN odstąpiła od weryfikacji meczu 18. kolejki rozgrywek o Mistrzostwo II ligi w sezonie 2018/2019, między drużynami Olimpia Elbląg – Widzew Łódź jako walkower 0:3 na niekorzyść klubu Olimpia Elbląg i zobowiązała Departament Rozgrywek Krajowych PZPN do wyznaczenia nowego terminu rozegrania zawodów.
Mecz wyznaczony na 10 listopada 2018 roku nie został rozegrany w związku z decyzją Wojewody Warmińsko-Mazurskiego z 9 listopada 2018 r. o zakazie przeprowadzenia imprezy masowej. Uwzględniając tę okoliczność, Komisja nie dopatrzyła się winy gospodarza meczu, co mogłoby stanowić podstawę weryfikację meczu jako walkower na jego niekorzyść.

Więc po kolei: decyzja wojewody była idiotyczna, nie da się ukryć. Jednak po pierwsze Olimpia miała warunki, by rozegrać spotkanie, po drugie odwołała spotkanie bez konsultacji ze związkiem, po trzecie Widzew chciał rozegrać spotkanie. Co na to komisja? Stwierdziła Je..ć PZPN, że można przekładać spotkania bez konsultacji z PZPN, więc mecz się odbędzie w innym terminie.

Doszło do niebezpiecznego precedensu. PZPN stwierdził tą decyzją, że kluby mogą same przekładać terminy spotkań, dodatkowo według własnego „widzimisię”. To jest o tyle niebezpieczna sytuacja, że skoro można było przełożyć spotkanie z racji zakazania imprezy masowej, to można z każdego innego powodu. Wojewoda zakazał wstępu kibiców gości? Przekładamy spotkanie. Wybrano sędziego, którego nie lubimy? Przekładamy. Goście wybrali brzydki kolor koszulek meczowych? Gramy kiedy indziej. I tak byśmy mogli wymieniać do końca dnia.

Inną sprawą jest to, jak zachowa się PZPN, gdy znów wojewoda nie wyda zgody na imprezę masową i Olimpia odmówi gry. Znów spotkanie zostanie przełożone? Jeżeli w warmińsko-mazurskim jest uparty wojewoda, to tego spotkania nie rozegramy przez następne cztery lata. I co wtedy zrobi związek? Wstrzyma rozgrywki, dopóki spotkanie się nie odbędzie? Brzmi jak abstrakcja? Nie, dzisiejszą decyzją komisja ds. rozgrywek dała taką furtkę.

Co ciekawie, kilka lat temu Widzew był w podobnej sytuacji, prosił o przełożenie spotkania. Wtedy jednak związek nie miał litości i rywal łodzian wygrał spotkanie walkowerem. Teraz komisja pokazała dobre serca oraz to, że cały terminarz rozgrywek, regulamin są obowiązujące tylko na papierze.

Jeżeli Widzew się nie odwoła od tej decyzji, to mam nadzieję, że inne kluby często będą korzystały z furtki, stworzonej dziś nieświadomie (lub świadomie, nie obchodzi mnie to) przez PZPN. I będą to robić do bólu, destabilizując w całości rozgrywki ekstraklasy i pierwszej ligi. Przekładanie do bólu, za każdym razem, gdy coś nie pasuje, gdy istnieje groźba, że kilka złotych mniej wpadnie do klubowej kasy. Aż nastanie normalność. Czasami trzeba coś zaorać, żeby powstał zdrowszy twór.

Łukasz Karpiak

 

fot. pzpn.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.