Jak nie robić reform i jak przyznać się do błędu, nie przyznając się do niego – prezentuje PZPN.

Stan polskiej piłki jest opłakany, nie da się tego ukryć. Awans do fazy grupowej europejskich pucharów traktowany jest jako wielki sukces, brak blamażu z klubami belgijskimi przyjmowany jest jako namiastka gonienia piłki zachodniej.

W ostatnich latach PZPN wprowadza zmiany, które w teorii mają pomóc wyjść z marazmu naszym klubom. W ostatnich latach wydłużono sezon, wprowadzając grupę mistrzowską i spadkową z podziałem na punkty, następnie dzielenie punktów zniesiono. Wprowadzono ograniczenie piłkarzy spoza Unii Europejskiej, by po chwili to cofnąć, narzucając klubom wymóg młodzieżowca w składzie. Od przyszłego sezonu wejdzie kolejna zmiana w formacie rozgrywek – będą spadać trzy zespoły. Trochę dużo zmian jak na profesjonalne rozgrywki. Można odnieść wrażenie, że Ekstraklasa powstała kilka lat temu i władze jeszcze nie wiedzą, jak ma wyglądać ostateczny produkt. Te wszystkie korekty, pomysły sprawiają, że jest dużo zamieszania wokół ligi. Kibice, zanim przyzwyczają się do nowych pomysłów, są zasypywani innymi wdrożeniami, wprowadzając zamęt w umysłach fanów. Trochę mało profesjonalne jak na ligę, która ma gonić zachód.

Mało zmian? Wygląda na to, że szykują się kolejne poprawki w rozgrywkach ligowych. Prezes Zbigniew Boniek umieścił dziś taki wpis:

Zacznę od tego, że nie wiem, w jaki sposób łączy się gra 20 grudnia z europejskimi pucharami. Nie widzę powiązania, choć moim zdaniem, biorąc pod uwagę, jak zazwyczaj wygląda pogoda w Polsce przed Bożym Narodzeniem, faktycznie nie jest rozsądne grać w zimowych warunkach w piłkę. Jednak czy to nie ESA37 wymusza poniekąd jak najdłuższą grę w piłkę w rundzie jesiennej, by zmieścić na wiosnę dodatkową rundę? Przecież taki był zamysł tej reformy – grać więcej w piłkę, bo w porównaniu do innych lig rozgrywamy mało spotkań.

W screenie z wywiadu, który jest umieszczony na Twitterze, Prezes mówi o konieczności reformy rozgrywek. Kolejnej. Z jednej strony wygląda to na przyznanie się do błędu w sprawie obecnych rozgrywek i podziału na grupy. Sam Prezes bronił tego rozwiązania, mówił o większej atrakcyjności ligi, możliwości rozwijania się przez grę. Mam wrażenie, że szeroko pojęte środowisko piłkarskie (dziennikarze, kibice, działacze) wymaga od Prezesa zmian organizacyjnych i je dostaje. Może niekoniecznie takich, jakie są potrzebne w danej chwili, ale zmiany są. „Robimy dużo, zmieniamy piłkę” może powiedzieć Pan Boniek. I słusznie, nie skłamie, bo w ostatnim czasie zmiana goni zmianę, jednak to wszystko jest upchnięciem w kąt dużej sterty śmieci. Prędzej czy później, ta górka wywróci się, zostawiając po sobie duży smród.

Prezes porównuje też Ekstraklasę do Bundesligi. Faktycznie, niemieckie rozgrywki zaczynają się dopiero w sierpniu oraz kończą się w maju. Jednak u nich przerwa świąteczna trwa od 22 grudnia do 19 stycznia. Miesiąc odpoczynku od zmagań o punkty i Niemcy znów grają spotkania ligowe. O dziwo, poważna piłka gra mecze 22 grudnia. Szok, niedowierzanie, zaskoczenie. Owszem, Niemcy mają również dłuższą przerwę między sezonami, z racji tego, że większość ich drużyn zaczyna przygodę z pucharami od fazy grupowej. Niestety, w tym zakresie nasze kluby same zrobiły sobie kuku, odpadając wcześnie z pucharów. Nikt nie bronił naszym zespołom regularnie dostawać się do fazy grupowej Ligi Europy. Skoro polskie drużyny potrafią, podczas europejskich wojaży, wywrócić się na pierwszej przeszkodzie, to zaczynają wcześniej grać w pucharach. Coroczne zmiany w rozgrywkach na pewno nie pomogą w osiąganiu lepszych wyników w Europie.

Upiększanie dość szpetnej panny – tak ostatnio wyglądają działania związku względem ligi. Tu nałoży się trochę różu, to szmineczkę, da się troszeczkę kremu odmładzającego i viola – będziemy mogli się chwalić, że każdy klub ma młodzieżowca w pierwszej jedenastce, że mamy emocjonujące do końca rozgrywki i proces upiększania zakończył się sukcesem. Niestety, nasza panna wychodzi później na konkurs piękności i zanim się dobrze pokaże, już jest żegnana przez jury. Nikt nie lubi sztuczności, piłka niestety też jej nie trawi.

Zastanawia mnie jedna rzecz – dlaczego Prezes o konieczności zmian pisze na Twitterze. Moim zdaniem, takie sprawy powinny być załatwiane w klubowych gabinetach. „Nie słowa a czyny” – tak Zbigniew Boniek często odpowiadał swoim krytykom na pytanie, dlaczego nie mówi głośno o zmianach. Było to słuszne podejście, bo zamiast marnować czas na rozmowy i przepychanki, można działać (inną sprawą jest, jak wyglądały te działania). Teraz mamy odwrócenie taktyki – dużo słów o konieczności zmian, wzmacnianiu naszej ligi, by skończyć na kolejnej, nic nieznaczącej reformie. W polskiej lidze są potrzebne gruntowne zmiany – prawie każdy z tym się zgodzi. Trzeba coś zrobić z klubami, które od miesięcy nie płacą pensji czy premii. Musimy wymagać od klubów, by w terminie wywiązywały się ze swoich należności, w przypadku dużych opóźnień surowo je karać. Dużo do zmian jest w wątku szkolenia młodych piłkarzy, w zwiększaniu wiedzy trenerów. Ułatwianiu gry tym najmniejszym klubom, które powinny być naturalnym uzupełnieniem wielkich akademii oraz trampoliną do kariery z mniejszych miejscowości. Trzeba zmodernizować lokalne związki, tak by nie drenowały budżetu małych zespołów. Pole do zmian jest szerokie. Prezes związku skupia się na formacie rozgrywek. Jest to smutne.

 

Łukasz Karpiak

 

fot. PZPN.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.