Gdy budując akademię, zapominasz o pierwszym składzie. Zarząd Lecha z przesuniętym suwakiem finansowym.

Ciężko nazwać sytuację, która ostatnio ma miejsce w Lechu. Słowo „kryzys” przewija się od trzech sezonów (najdłuższy kryzys w historii futbolu?). Fraza „napięta sytuacja” też nie oddaje nastrojów poznańskiej publiki, która delikatnie mówiąc, chciałaby wywieść zarząd na taczkach. Hasło „My się nigdy nie poddamy”, jest powtarzane przez fanów, jednak w kontekście – będziemy walczyć z zarządem, dopóki nie odejdzie.

Nie dziwię się, że kibice Lecha otwarcie zaczynają bojkotować zarząd. Medale mistrzostw polski teoretycznie pojawiają się na szyjach piłkarzy, jednak biorąc uwagę słabość ligi, brązowy kolor krążka idealnie oddaje to, co o nim myślą fani klubu ze stolicy wielkopolski. Od ostatniego zdobytego mistrzostwa, Lech powoli się zwija pod względem piłkarskim. I w dużej mierze jest to wina obecnego zarządu. Zarządu, który klub traktuje jak korporację. Więc mówiąc korporacyjnym językiem – od trzech lat pierwsza drużyna Lecha zalicza fakap, i zmiany powinny być wprowadzane ASAP. Osobiście wątpię, żeby się tak wydarzyło.

Akademia – słowo klucz w poznańskim klubie. Oczko w głowie prezesów, powód do dumy Lecha i osób z nim związanych. Patrząc na zyski klubu, to dzięki wychowankom klub może pokazywać dane finansowe, w których słupki w kolumnie przychód wyglądają pięknie. Nie dziwię się, że cały czas pompowane są pieniądze w szkolenie młodzieży, gdyż jest to droga by klub miał podkład finansowy pod następne sezony. Odnoszę wrażenie, że mimo dobrych chęci, suwak z pieniędzmi został za bardzo przesunięty w stronę akademii.

Jako, że zarząd Lecha wywodzi się poniekąd z Amici, posłużę się przykładem pralek/lodówek (dopasujcie sobie). Akademia to technologia przyszłości. Dużo specjalistów pracuje nad nowymi rozwiązaniami, które zwiększą sprzedaż sprzętu AGD. Pieniądze zainwestowane w tę gałąź rozwoju firmy, prędzej czy później się zwrócą. Pierwszy zespół to sprzęt, który jest już dostępny na rynku. Pomieszanie sprawdzonych koncepcji z nowymi technologiami. Jednak jeżeli wsadzicie do trzydziestoletniego modelu genialne rozwiązanie, to nie zwiększycie sprzedaży pralki, tylko przypudrujecie starego rzęcha. I mam wrażenie, że tak wygląda pierwszy zespół Lecha. Kolejni trenerzy starają się wkomponować w stary, wypalony zespół, w których część podzespołów jest po prostu słaba, nową jakość. Lauru konsumenta w ten sposób się nie zdobywa (dla zarządu Lecha – mistrzostwa w ten sposób się nie zdobywa).

Kolejorz w tej wyrównanej lidze, jest o krok za rywalem, jednak nie uczy się na swoich błędach. Jeżeli w pierwszym sezonie robisz kosmetyczne zmiany i przegrywasz mistrzostwo o kilka punktów, w drugim sezonie sytuacja się powtarza, to najwyższy czas zrobić remodeling pierwszego składu. Jednak w Lechu znów uzupełniono skład o kilka nazwisk, zostawiając trzon zespołu, który od trzech lat nic nie wygrał. Szczęście w nieszczęściu, że wydano część budżetu by ściągnąć Tibę i Amarala (choć mam wątpliwości co do podanych przez Lecha kwot za te transfery). Dlaczego „Szczęście w nieszczęściu”? Gdy Bjelica prosił o transfery w trakcie zimowego okienka, otrzymał piłkarzy, o których ciężko powiedzieć, że byli wzmocnieniami. Ot, w najlepszym wypadku uzupełnienie składu. Po zwolnieniu Chorwata, ściągnięto dwóch piłkarzy, tak jakby chciano pokazać „wydaliśmy pieniądze, teraz się od nas odczepcie”. Gdyby pojawiły się pytania, kto zastąpi Trałkę, Jevtica, Gajosa, kto wzmocni środek obrony, to można byłoby odpowiedzieć „Wydaliśmy 1,5 miliona, zobaczycie, że teraz się uda”. Nie, nie uda się.

Współczuje Djurdjeviciowi. Dostał do prowadzenia zespół, który jest wypalony mentalnie, dodatkowo z obietnicą, że kilku piłkarzy odejdzie po zakończeniu sezonu. I tu chyba znów zarząd pokazał swoją „korporacyjną twarz”. Pracowałem w kilku korporacjach i zazwyczaj teksty o zwolnieniach, miały pobudzić zespół do lepszej pracy. W sensie – zwolnimy was, jeżeli nie pokażecie większego zaangażowania. Niestety dla Prezesa Klimczaka i spółki, piłkarze nie są pracownikami fabryki z Wronek (z całym szacunkiem dla nich, bo ciężko pracują), którzy  po zwolnieniu z Amici, mogą mieć problem znaleźć pracę. Zarząd Lecha dał sygnał menadżerom, by już teraz szukali klubów dla swoich podopiecznych. Że zarobią mniej pieniędzy w innym klubie? Może i tak, jednak gra przy mniejszej presji może wynagrodzić te kilka tysięcy złotych mniej na koncie. Nie wolno zapomnieć, że z Lecha można wyjechać za granicę, przebierając w egzotycznych kierunkach, w których można załapać się na kontrakt życia.

Kibice Lecha wzięli po meczu z Rakowem piłkarzy na rozmowę wychowawczą, jednak wątpię żeby to coś dało. Nie dlatego, że kibice zrobili to słabo, ale mam wrażenie, że piłkarze się na to uodpornili. Przez ostatnie lata tyle razy byli ochrzaniani, w różny sposób motywowani, aż uodpornili się na to, tak jak wirus uodparnia się na antybiotyk. Oddanie koszulek nic nie da, bo i tak część piłkarzy jest pogodzonych z tym, że odejdzie z klubu.

W ostatnich latach zarząd pokazywał, że kosztem wyników pierwszego zespołu będzie inwestować w akademię. Oczywiście, finansowo będzie się to opłacać, jednak w dłuższej perspektywie klub może być sprowadzony do roli polskiego Southampton (zachowując oczywiście proporcje). Lech ma sprzedawać młodych piłkarzy za granicę generując zysk, kosztem sukcesów czysto piłkarskich. Finansowo będzie wszystko się będzie zgadzać, ale cierpliwość kibiców będzie topnieć. Nie widać, by filozofia zarządu Lecha miała się w najbliższym czasie zmienić.

Zarząd Lecha chyba zapomniał, że kibice to nie są konsumenci w sklepie, którzy zakupują sprzęt i mają gdzieś co dzieje się w fabryce. Fani żyją klubą codziennie, przeżywają porażki, analizują każde posunięcie trenera oraz zarządu. Nie zmienią „marki”, jednak mogą przestać łożyć na nią pieniądze. A tego, na dłuższą metę, nie da się zasypać sprzedażą kolejnych piłkarzy.

 

Łukasz Karpiak

fot. lechpoznan.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.