Europa Cup- Puchar słabych, w którym szukamy plusów.

„Liga Europy to gówno” – słowa Gabiego były często przypominane podczas przygody Atletico w tych rozgrywkach. Oczywiście były kapitan „Rojiblancos” nie skłamał, dla Atletico Liga Europy to rozgrywki, które są na zbyt niskim poziomie, by się nimi przejmować. Ale jak się już w nich jest, to warto je wygrać.

UEFA tworzy teraz kolejne rozgrywki, które dla polskich klubów powinny być właśnie „gównem”. Rozgrywki Dla Klubów, Które Są Za Słabe By Grać w Lidze Europy Europa Cup teoretycznie ma być oknem na świat dla zespołów, które przygodę z europejskimi pucharami kończą w czerwcu. Aktywizacja słabszych klubów brzmi zacnie, jednak dla polskich zespołów te rozgrywki powinny być tym, czym Liga Europy dla Atletico – pucharem z braku laku. Pojawić się tam raz na jakiś czas, w momencie gdy nasze eksportowe kluby mają bardzo słaby sezon, odbębnić je i zapomnieć. Niestety, pojawiają się głosy, że dla polskich zespołów będzie to szansa.

Wyobraźcie sobie, że macie dziecko (a jak macie, wyobraźcie sobie, że nie jest zbyt zdolne) i przynosi ze szkoły zazwyczaj trójki, od czasu do czasu jakąś czwórkę. Jednak co rok obniża swój poziom i dostaje z klasówek dwójki, często pojawiają się jedynki. Jako rodzice siadacie z wujkami, ciociami, sąsiadami i debatujecie jak podnieść poziom nauki u swojej pociechy. Pomysłów jest bardzo dużo, jednak nie dogadujecie się z leśnymi dziadkami, oraz z rodzicami innych dzieci. Gdy wydaje się, że nie dojdziecie do porozumienia, przychodzi minister edukacji i mówi: za dwa lata wprowadzimy ocenę „0”, więc jedynka nie będzie najgorsza. Cieszycie się, czy jednak staracie się pomóc dziecku poprawić oceny?

Niestety, tak jak wspomniałem wcześniej, ludzie szukają plusów w rozgrywkach, które UEFA kieruje do słabeuszy. Oczywiście, wyniki naszych zespołów grających w europejskich pucharach, są tragiczne. Jednak powinniśmy wymagać od klubów takiego rozwoju, by faza grupowa Ligi Europy była standardem. Mimo wszystko, by iść do przodu i zwiększać swoje umiejętności, trzeba wymagać i stawiać sobie ambitne cele. Stwierdzenie „Rozgrywki Dla Klubów, Które Są Za Słabe By Grać w Lidze Europy Europa Cup pomoże polskim klubom” jest minimalizmem i akceptacją marazmu naszego footballu. Lepiej być słabym wśród dobrych, niż wielkim wśród miernot. Akceptacja drugiej opcji sprowadza nas do miernot.

Oczywiście, UEFA chce zaktywizować kluby, które mają ładne stadiony, dużo fanów a są za słabe by awansować do Ligi Europy. Nie robi tego bezinteresownie, tylko dla pieniędzy. Dojdzie sprzedaż kolejnych praw telewizyjnych, sponsor rozgrywek, kary za nieakceptowane zachowanie kibiców. Może się wydawać, że powstanie kolejne finansowe eldorado. Jednak nie oszukujmy się, sponsor nie wyłoży kwot takich, jakie są nawet w Lidze Europy z prostej przyczyny – jakość klubów występujących w Europa Cup będzie niższa niż w Lidze Europy, więc i niższy będzie kontrakt sponsorski. Ciekawi mnie również, w jaki dzień będą rozgrywane mecze. Moim zdaniem poniedziałek i piątek odpadają z racji rozgrywek ligowych. Wtorek i środa są kojarzone z Ligą Mistrzów, więc nie będzie możliwości, by w ten dzień rozgrywać inne rozgrywki, więc zostaje czwartek. Godzina? Jeżeli Liga Europy gra mecze zazwyczaj o 21, to Europa Cup zostanie sprowadzona do roli supportu więc spotkania zapewne zaczynać się będą między 16 a 18. Przystawka przed trochę poważniejszą piłką. Tym będzie Europa Cup – lokalnym śpiewakiem występującym przed Limahlem, który będzie śpiewać z playbacku. Lokalny folklor, jednak na dłuższą metę trochę wstyd brać w tym udział.

Chciałbym, żeby jakiś prezes za 2 lata powiedział „Europa Cup to gówno”. Jednak wątpię, by tak się stało. Bardziej realne wydaje się radość po awansie do fazy grupowej tych rozgrywek, po wyjściu z grupy pojawią się słowa, że odbijamy się od dna i przychodzi lepszy czas dla polskiej piłki. Tworzenie sukcesu z czegoś, co nie jest sukcesem stało się ostatnio modne. Tak samo było, gdy wyszliśmy z grupy podczas Mistrzostw Europy. Nieważne, że według starych zasad nie mielibyśmy tak słabej grupy. Jeżeli na powiększonych Mistrzostwach Świata wyjdziemy z grupy, to też będzie to odtrąbione jako sukces. Lubimy tworzyć mit sukcesu, gdy tak naprawdę nic nie osiągnęliśmy. Jest nam wygodnie, a gdy znajdzie się ktoś, kto mówi „To nie jest sukces, to powinien być standard” to jest siewcą defetyzmu, bo nie wolno niszczyć mitu. Później dziwimy się, że dwa kluby z Belgii spokojnie eliminują nas z europejskich pucharów. Staramy się jeszcze pocieszać mówiąc „Jagiellonia odpadła w ładnym stylu”. Kogo to obchodzi? Odpadli, więc powinniśmy szukać przyczyn a nie mówić, że ktoś ładnie grał. Szukanie pocieszenia w porażkach to domena słabych. I ostatnio to robimy nagminnie. Szukamy plusów po kolejnych klęskach.

UEFA wjechała na białym rumaku i stworzyła rozgrywki dla tych, którzy „ładnie” odpadają, bo są słabi. My zaczynamy je traktować, jako „Puchar Szansy” na zaistnienie w Europie. Zresztą, i tak będzie trzeba wywalczyć awans do tych rozgrywek. Jeżeli uda nam się to zrobić, to utoniemy w morzu radości, które będzie radością ze słabości i marazmu. Radością z punktów zdobywanych w rozgrywkach trzeciej kategorii.

Łukasz Karpiak

fot.: sport.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.