Ale po co doświadczenie?

Gdy dziennikarze, trenerzy oraz kibice debatowali nad sensem obowiązku wystawiania młodzieżowca w pierwszym składzie, Marcin Brosz siedział zapewne w swoim mieszkaniu. Obstawiam, że gdyby istniał miesięcznik „Twój młodzieżowiec” czytałby go siedząc w fotelu a całą awanturę skwitowałby krótkim: amatorzy.

Trener Zabrzan postanowił już w pierwszej kolejce pokazać, że cała zmiana, której byłem cichym zwolennikiem, jest bez sensu. Średnia składu wynosiła między dwadzieścia jeden lub dwadzieścia dwa lata. Przyjmując nawet to źródło, które podaje trochę wyższą średnią- to jest i tak rekordowy wynik. Marcin Brosz, jest najlepszym przykładem, że nie trzeba tworzyć przepisu, który zobliguje trenerów do stawiania na młodzieżowców. Choć oczywiście musiały się pojawić głosy (jak co rundę), że zmiana filozofii w Górniku wynika tylko z problemów finansowych klubów. Wypadałoby, zanim postawi się taką tezę, znać fakty. Górnik faktycznie miał problemy z płynnością finansową i po spadku stanął na rozstaju dróg. Mógł pójść śladem Ruchu i postawić na doświadczonych Serbów, Argentyńczyków i ogranych w ekstraklasie Polaków lub powoli odmłodzać skład, ciąć koszty i liczyć, że ta druga opcja wypali. Dlatego zmieniono w Zabrzu filozofię budowania klubu i postanowiono ściągnąć trenera, który odważne stawianie na młodzież ma silnie wpisane w DNA. Nie oszukujmy się, problemy finansowe sprawiły, że Górnik zmienił swoje myślenie, jednak jeżeli przełożymy język korporacyjny na klub piłkarski, to zarządzanie kryzysem w Zabrzu było na najwyższym poziomie. Nie zwolniono Brosza, gdy klub przechodził kryzys, tylko postanowiono pozbyć się tych najbardziej doświadczonych. Spokój i wiara w trenera sprawiły, że Górnik tylko rok przebywał na zapleczu ekstraklasy. A mogło być przecież inaczej. Górnik mógł postawić na przykładowo Rafała Ulatowskiego, który ściągnął by do klubu Śpiączkę, Przybeckiego i kilku innych doświadczonych piłkarzy, którzy w ekstraklasie nic nie osiągnęli. Górnicy w tym momencie mogliby być na miejscu Ruchu i szykować się do drugiej kolejki drugiej ligi. Nierealne? Spytajcie w Chorzowie i w Łęcznej. Mają tam chyba inne zdanie.

Przez przypadek, trener Brosz rozpoczął dyskusję na temat tego, czy zbyt dużo młodych piłkarzy, nie będzie problemem Górnika. „Za dużo młodzieży, przydałby się z trzech doświadczonych, którzy by dzielili się doświadczeniem”. I zgadzam się, w każdym klubie przydałby się ograny piłkarz, który byłby dobrym materiałem do obserwacji dla młodszych kolegów. Jest jedno ale, wskażcie mi takich piłkarzy w ekstraklasie. Takich, o których będzie można powiedzieć: tak, ten facet będzie przykładem dla naszych zawodników. Bo czy można tak powiedzieć o Gajosie? Teoretycznie doświadczony piłkarz, grał w Jagiellonii, teraz w Lechu. Ale czym on mógłby się dzielić? Co można powiedzieć dobrego o Macieju Gajosie? Że w ostatnim sezonie imponował dryblingami? Nie. Może, że potrafi zagrać kilka dobrych, bezpośrednich podań w trakcie spotkania? Nie. Bo o jakiekolwiek medale nie pytam. Tak samo Jevtić? Czego on mógłby nauczyć młodych piłkarzy, nie licząc pukania w kaloryfer samolubności? Żeby nie było, że czepiam się tylko piłkarzy Lecha. Chcielibyście, żeby w waszym klubie mentorem był Jędrzejczyk? Kucharczyk? Kosecki? Paixao? Peszko? Nie wiem czy na palcach dwóch rąk, wymieniłbym piłkarzy, którzy na boisku i poza nim byliby drogowskazem piłkarskim dla zawodników. Prawdę mówiąc lepiej dla tych piłkarzy, że mogą nabierać doświadczenia bez pomocy  bardziej ogranych kolegów. Zresztą, kwestia doświadczenia jest kwestią sporną. Grzegorz Piesio jest teoretycznie doświadczonym piłkarzem, ale jakby kazałby mi ktoś go scharakteryzować to miałbym problem. Prędzej bym odniósł się do jego cech wolicjonalnych, bo jest ambitny, nie odpuszcza, stara się, walczy do upadłego. I tyle. Dajcie trenerowi Broszowi w spokoju pracować. Gdyby uważał, że tym młodym chłopcom na boisku potrzebne jest doświadczenie, to by od pierwszej minuty grał Angulo.

Daniel Smuga do końca roku 2021 zagra w kadrze, mogę się o to założyć.

Miałem napisać tylko o Górniku, ale jednak postanowiłem poruszyć krótko jeden temat. Jeżeli kibice i dziennikarze twierdzą, że w naszej lidze nie przyjmie się 3-5-2, bo nasi piłkarze nie umieją się do tego systemu przystosować to mam pewną radę. Skończmy szukać piłkarzy z IQ na poziomie rozwielitki. Jeżeli profesjonalego piłkarza, który zarabia od czterdziestu do stu tysięcy złotych miesięcznie, przerasta nauka dwóch taktyk, to możemy zamknąć ligę na dwa lata i dać sobie czas na przebudowanie klubów piłkarskich. Inaczej za chwilę będziemy oglądać plecy ligi łotewskiej, litewskiej czy fińskiej. Choć nie wiem, czy litewska Suduva by nie była faworytem w meczu z Legią czy Lechem.

Łukasz Karpiak

fot. wyr. mlodziezowyfutbol.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.